[

pracownia firma architektoniczna projektowa architektura architekt architekci polscy polska studio biuro usługi architektoniczne projektowanie warszawa

]
architektoniczna pracownia projektowa polish architects
pracownia projektowa pracownia architektury studio architektoniczne
pracownia architektury
pracownia architekt


 Warszawa 
 Wrocław 

 
Architektura - Murator
Błyszczący Gad
Sylwetki architektów: Stefan Kuryłowicz - architekt profesjonalista
Na planie kwadratu
Hokus - Focus
Gdańska w Warszawie
Fabryka Kosmetyków
Fuji - Nagroda SARP 1993
Siedziba Firmy Hector
Fabryka Lucas
Fabryka w Środzie Śląskiej
W cieniu Pasty
Minimalistyczna Odtrutka
O nową tożsamość
Dom dla Firmy
Koreański wątek
LOT
 
Biuro Biznesmena, Businessman Magazine
Od projektu do realizacji - rozmowa ze Stefanem Kuryłowiczem
 
Gazeta Stołeczna
Królewska lokalizacja
 
Gazeta Wyborcza
Plebiscyt rozstrzygnięty
Życie w architekturze
Siedziba uLOTna
Talent i determinacja
Diamenty Czwartego Życia
Matrix przy Okęciu
 
Magazyn Budowlany
Autorska pracownia Architektury Stefan Kuryłowicz Sp. z o.o.
Pracownia ''Pierwszego spośród równych''
Nagroda Architektów, Budma
Okręt do wynajęcia, Budynek biurowy przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie
Unikać nieszczęść
 
Newsweek
Czas czarodziejów
 
Projekt
Avon
 
Rzeczpospolita
Jubilerzy i poszukiwacze diamentów
 
The Warsaw Voice
Architectural Gems
 
World Architecture
Japanese Slant
Ahead of the game
 
Życie Warszawy
Focus zdobył wyróżnienie
studio architektoniczne
Publikacje prasowe
architektoniczna pracownia projektowa
Siedziba Firmy Hector
Architektura - Murator, kwiecień 96

Pospolity, niedokończony budynek zamienił się w obiekt o świetnej, pobudzającej wyobraźnię architekturze, przywracającej wiarę w sens projektowania obiektów komercyjnych, nadszarpniętą poczynaniami inwestorów w śródmieściu Warszawy.

Peryferia Warszawy, tak jak obrzeża wielu innych miast polskich i europejskich, są typowym przykładem opisanego przez Lewisa Mumforda antymiasta. Przestrzenna miazga bez wyrazu i struktury składa się z kompletnie przypadkowo pozestawianych elementów, tworzących materialną osnowę naszej cywilizacji. Plątanina dróg szybkiego ruchu, osiedla mieszkaniowe i pojedyncze domy, obiekty kultu, fabryczki, warsztaty, parkingi i nieużytki tworzą nieopanowany przez nikogo zestaw odłamków kultury materialnej, wśród których trafić można na rzeczy niebywale piękne i niebywale brzydkie. Jak mówił Wim Wenders mając akurat na myśli Berlin: może właśnie tak powinno wyglądać miasto... tam, gdzie wszystko idealnie do siebie pasuje, nie zostaje nic ciekawego. Z takim współczesnym miejskim krajobrazem tak bardzo jesteśmy związani, że na jego brzydotę nikt nie zwraca już uwagi. Pracowni Stefana Kuryłowicza udało się dokonać rzeczy niecodziennej: pospolity, nie dokończony budynek zamienił się w obiekt o świetnej, pobudzającej wyobraźnię architekturze, przywracającej wiarę w sens projektowania obiektów komercyjnych, nadszarpniętą poczynaniami inwestorów w śródmieściu Warszawy.

W początkach lat osiemdziesiątych wzniesiono tu w stanie surowym prostokątny, dwupiętrowy budynek z ryzalitami, wewnętrznym patiem i absurdalnie wysoko umieszczonym poziomem parteru, przeznaczony na specjalistyczną przychodnię. Przez dziesięć lat stał i niszczał pomiędzy osiedlem (gdzie najniższe domy mają wysokość kilkunastu kondygnacji), wiaduktem trasy szybkiego ruchu i nadwiślańskimi krzakami. W końcu nabył go prywatny inwestor przekonany, że uda mu się urządzić tu siedzibę firmy. Po przebudowie przychodnia zamienić się miała w reprezentacyjny budynek biurowo-magazynowy, niepodobny do wielu wyrastających przy miejskich szlakach wylotowych hurtowni i biurowców, które miast tworzyć wartości architektoniczne powodują tylko skażenie przestrzeni.

Początkowo projektanci z dużym sceptycyzmem odnieśli się do możliwości przeróbki istniejącej struktury. Gęsta siatka słupów i ścian z tak zwanej "cegły żerańskiej" uniemożliwiała większe zmiany konstrukcyjne. Fatalne proporcje bryły i stan techniczny budowli nie napawały optymizmem. W rezultacie zdecydowano się na skucie części trempli, co pozwoliło na wyodrębnienie dwóch planów w elewacji. Lico zasadnicze budynku stało się prostopadłościanem obłożonym aluminiowymi płytami. Z niego na pierwszy plan wychodzą niższe ryzality, oblicowane szlifowanymi płytami kamiennym. Z wewnętrznego patio wybrano ziemię i założono nowe stropy. Część przestrzeni została włączona do piwnic. Część przekryto szklaną kolebką, zamieniając wewnętrzny, otwarty dziedziniec w atrium nieodzowne nieomal w każdym europejskim biurowcu. Do znajdującego się wejścia na poziomie piętra dochodzi się po ziemnym kopcu, na którym udało się urządzić mały zieleniec. Pozostałą część działki zajęły parkingi i podjazdy. Piwnice usytuowane w poziomie terenu przeznaczono na magazyny. Dystrybucja towaru odbywa się w specjalnych dokach załadunkowych. Jedyna całkowicie nowa część budynku to właśnie strefa dokowania dużych ciężarówek klientów hurtowych, osłonięta aerodynamicznym daszkiem. W bocznej ścianie obiektu znajdują się podjazdy dla mniejszych samochodów dostawczych. Te także ostania zawieszone na stalowych cięgnach lekkie przekrycie. Nie zapomniano też o klientach detalicznych. Przy głównym wejściu umieszczono sklep, do którego prowadzą po nasypie łagodne schody z rampą, osłonięte kolejnym wiszącym "skrzydłem". Dwa górne poziomy zajmuje przestrzeń biurowa otaczająca przeszklone wewnętrzne atrium. Kolebkowe przekrycie wysuwa się natomiast aż do krawędzi budynku. Tu, już nie pod szkłem, a pod lukiem wygiętym z blachy trapezowej, znalazły miejsce pomieszczenia techniczne. We wnętrzach dość gęsto rozstawione słupy zostały zamknięte w gilzach z blachy nierdzewnej. Odbicia w stalowej, obłej powierzchni "gubią" ich masę i osłabiają wrażenie przestrzeni gęsto poszatkowanej konstrukcją. Pylony pozostałe po przebiciu części ścian konstrukcyjnych, obłożone trawertynem z poziomymi wstawkami metalu, podkreśliły przestrzeń centralną obiektu. Sztywny, ortogonalny układ modułowy został tu złagodzony wprowadzeniem krzywolinijnych ścianek działowych z bloczków szklanych.

Zastosowane materiały w jasny sposób obrazują przeznaczenie i status budynku. Szlifowane okładziny kamienne, aluminium i szkło są wyznacznikami korporacyjnej architektury w całym zachodnim świecie. Samo ich użycie nie gwarantuje jednak powstania architektury, której warto się uważnie przyglądać. W budynku Hectora poszczególne materiały tworzą konsekwentne podsystem, w ogólnej koncepcji budowli, odpowiadające poszczególnym wymogom funkcjonalnym czy kompozycyjnym. Rodzaj okładziny odpowiada planom elewacji i podziałom wnętrza. Zawieszone stalowe daszki tworzą strefy związane z ruchem wokół budynku. System balustrad ze stali nierdzewnej powtarza ten sam motyw dostosowany do różnych rodzajów schodów. W efekcie powstaje architektura przemyślana, nastawiona na spełnienie oczekiwań nie tylko funkcjonalnych, ale także prestiżowych, bez odwoływania się do kontekstu, historii czy dętych poetyckich metafor.

Architektura Hectora jest wyrazem przejścia z "paleotechnicznego" wieku produkcji na "neotechniczny" okres obróbki i konsumpcji informacji. Jednocześnie jednak dzięki sposobowi, w jaki projektanci traktują sprawy proporcji i kompozycji. wpisuje się w tradycyjne pojęcia kultury. Obiekt zaprojektowano jako dzieło autonomiczne w stosunku do otoczenia. Uwzględniono dwie skale odbioru budynku. Kiedy patrzy się nań z daleka. z wiaduktu - budynek przykuwa uwagę foremnym prostopadłościennym kształtem kamiennej bazy, nad którym spokojny łuk zakreśla połyskliwa kolebka; z bliska kolebka znika, zaś architekturę tworzy tektonika ścian. ukształtowanie terenu i detale. Przywodzi to na myśl renesansową willę włoską, obiekt autonomiczny, rządzący się własnymi abstrakcyjnymi i geometrycznymi prawami, obliczony na dwuskalowy odbiór (daleki i bliski), który wyznaczał trwały, charakterystyczny punkt - miejsce w nieopanowanym ręką twórcy krajobrazie. Architektura Hectora w podobny sposób gra z otoczeniem. W przypadku tego obiektu zmaterializowała się determinacja i wola dogłębnej modernizacji dość zaściankowego i zacofanego oblicza współczesnej polskiej architektury. Prywatny inwestor wraz z architektem doprowadzili do kompletnego zatarcia zapisu starej struktury, tworząc niejako palimpsest mający rangę dzieła nowego od podstaw. Powstał obiekt konstruujący punkt odniesienia w niczyjej antymiejskiej przestrzeni, odwołujący się do fundamentalnych zasad architektury - kubiczności brył, ich wzajemnej relacji i proporcji.

Grzegorz Stiasny




apa k&a : architekci polska, architektoniczna pracownia projektowa, architektura, biuro architektoniczne, biuro projektowe, firma architektoniczna, polscy architekci, pracownia architekt, pracownia architektoniczna, pracownia architektoniczna warszawa, pracownia architektury, pracownia projektowa, projektowanie architektoniczne, studio architektoniczne, studio architektury, usługi architektoniczne