|
|
 |
| Publikacje prasowe |
 |
Pracownia ''Pierwszego spośród równych''
Magazyn Budowlany,
Największa tajemnicą każdego architekta jest projekt, nad którym obecnie pracuje. Jeżeli projektant dodatkowo jest przesądny - tak jak Stefana Kuryłowicz laureat tegorocznej Nagrody Architektów - wierzy, że utrzymanie tajemnicy zapewni projektowi powodzenie. Z niechęcią pokazuje także ważny dla niego obiekt, w którym trwają jeszcze ostatnie prace wykończeniowe.
Najświeższą realizacją pana Kuryłowicza, jest budynek mieszczący jego pracownię. Udając się w takie miejsce spodziewamy się ujrzeć coś ekstrawaganckiego, zwracającego uwagę, widocznego z daleka na tle okolicznej zabudowy. W przypadku nowej pracowni APA Kuryłowicz & Associates ta zasada może jednak zawieść. Budynek jest doskonale wkomponowany w otoczenie, tak bryłą, jak kolorem i detalem. Dokładniejsza analiza pozwala zauważyć oryginalność projektu i rozpoznać styl pracowni. Po dwudziestu latach działalności w rozproszeniu i dość niewygodnych warunkach lokalowych firma dojrzała do zmiany siedziby. Zakupiono kamienicę na warszawskiej Saskiej Kępie, w kameralnej części dzielnicy zabudowanej modernistycznymi "bliźniakami" powstałymi na założeniu urbanistycznym z lat 30-tych. Planowano odremontowanie budynku. Okazało się jednak, że obiekt jest w fatalnym stanie technicznym. Kamienica została więc rozebrana i na jej miejscu wzniesiono nowy budynek. Jego kształt i gabaryty określa wielkość działki - zaledwie 280 m2 - i sąsiedni, przylegający budynek. Autorom - przyszłym użytkownikom projektu - zależało, by wyglądem zewnętrznym budynek mieścił się w architektonicznym klimacie Saskiej Kępy i by nie była to architektura sezonowa, modna. Jednocześnie chcieli, by dom był wizytówką ich firmy, by czuło się, że został on zaprojektowany przez architektów i dla architektów. Elewację frontową, podobnie jak całą strefę wejścia, znaczą detale charakterystyczne dla firmy. Elewacja obłożona kamieniem (jasnobrązowy polski dolomit), detale z ocynkowanej stali (balustrady i barierki balkoniku), a także miękkie kolebkowe przekrycie to elementy charakterystyczne dla projektowanych przez pracownię Kuryłowicza obiektów. Architektom zależało, by była to kamienica w pełnym tego słowa znaczeniu. Dlatego szczególny nacisk położono w projekcie na elementy klatki schodowej. Pojawia się tam również kamień, a także oryginalne rozwiązanie balustrady, którą stanowi ocynkowana krata przemysłowa. Wnętrze budynku jest znakomicie doświetlone, zarówno dzięki dużym powierzchniom okien, jak i instalacji sztucznego oświetlenia W wyłożonym drewnem suficie antresoli umieszczono trzy okna. Pomieszczenia, których powierzchnia liczy łącznie 500 m rozplanowano tak, by zapewnić jak najlepsze warunki do pracy 43-osobowemu zespołowi. W półpiwnicy mieścić się będzie archiwum wyposażone w specjalne przesuwne regały, powielarnia i biblioteka. Pozostałe cztery poziomy zaprojektowano pod kątem struktury pracowni - w jej skład wchodzi osiem trzy-, czteroosobowych zespołów, z których każdy prowadzony jest przez jednego ze wspólników. Na każdym poziomie wydzielono miejsca spotkań; prócz tego w budynku są dwie sale konferencyjne - na parterze i na drugim piętrze. W sali na parterze umieszczono wizytówkę pracowni, którą stanowi nieotynkowany fragment betonowej ściany z odciśniętą fakturą desek szalunkowych. Tę surową fakturę ujęto w stalowy kątownik, tworzący ramę oryginalnego obrazu. Drugim niezwykłym elementem w sali konferencyjnej jest wspaniały stół z kamiennym blatem ważącym ponad 600 kg opartym na stalowej konstrukcji wykonanej z czarnej matowej blachy. Na parterze mieści się także hol recepcyjny i gabinet szefa. Pomieszczenia na tym poziomie dostępne są dla osób niepełnosprawnych. Na pierwszym i drugim piętrze oraz na, połączonej z tym ostatnim stromymi schodami, antresoli rozplanowano stanowiska pracy kolejnych podzespołów. Wydzielają je niewysokie ścianki (wys. 120 cm), filary i ściany z luksferów. W ten sposób, nie izolując poszczególnych pracowni, zachowano wrażenie kameralności.
Każdy z pracowników sam wybierał swoje stanowisko pracy, kolejność wyznaczał sprawiedliwie staż w firmie. Promując najstarszych stażem współpracowników, szef chciał im wynagrodzić lata niewygód w poprzednich lokalach. W nowej siedzibie wszyscy mają zapewniony komfort przestrzenny i swobodny dostęp do własnego komputera i dużej deski kreślarskiej. Pracę ułatwia zainstalowana w budynku sieć komputerowa. Stefan Kuryłowicz twierdzi, że pod tym względem pracownia nie ma sobie równych w Warszawie. Inwestując w sprzęt komputerowy, zaoszczędzono na dekoracji wnętrz. Nieotynkowane ceglane ściany po prostu pomalowano na biało, podobnie jak sufity z surowego betonu, co dodaje wystrojowi budynku szlachetnej prostoty i harmonizuje z przemysłowo-ascetycznym detalem. Nie oszczędzano natomiast na wykładzinie, kryjąc podłogi materiałem o bardzo dobrej jakości. Biurowy charakter wnętrza przełamany jest obecnością dwóch dużych tarasów - na pierwszym i drugim piętrze. Latem otaczająca dom zieleń stanie się jednym z elementów architektury. Wraz z realizacją tego projektu nie tylko pracownicy firmy zyskali nowe, wygodne i piękne miejsce pracy, ale także Saska Kępa wzbogaciła się o pełen wyrazu budynek nie naruszający specyficznej atmosfery tej części dzielnicy.
Katarzyna Sendecka
|
|
|