|
|
 |
| Publikacje prasowe |
 |
O nową tożsamość
Architektura - Murator, styczeń 99
Budynki sprawiają wrażenie sterylnych pojazdów kosmicznych, które wylądowały na obcej, brzydkiej planecie.
Ten na wskroś współczesny, europejski budynek został nagrodzony na Kongresie Architektury Polskiej w Gdańsku, który to kongres upłynął pod hasłem walki o zachowanie tożsamości naszej architektury. Co miała oznaczać tożsamość? Sądząc z wypowiedzi dyskutantów - przede wszystkim trzymanie się stylistyki rodzimej; obronę przed tak zwanym żurnalizmem, czyli zaszczepianiem wzorców obcych, które niszczą naszą przestrzeń. Należy zdążyć przed katastrofą - ten pogląd zderza się z opinią grupy osób, która na kongresie była słabo reprezentowana, a według której katastrofa w naszym otoczeniu dawno już nastąpiła. Zgodnie z tym punktem widzenia nie chodzi o zachowanie tożsamości, lecz raczej o zbudowanie jej na nowo, od podstaw.
Zespół Stefana Kuryłowicza od kilku lat ma wyjątkowe szczęście do projektowania budynków wznoszonych w szpetnej rodzimej przestrzeni. Sztandarowe dokonania - takie jak stołeczne biurowce firm Fuji i Hector - powstały jako antidotum na otoczenie, które straszy nawet zahartowanych warszawiaków. Sposobem na nową architekturę jest dla zespołu Kuryłowicza po prostu współczesna stylistyka, inspirowana dziełami zachodnich klasyków, twórcze reagowanie na zmieniające się mody. W kontekście naszej profesji, równie zdegradowanej jak polska przestrzeń, jego realizacje są krzykiem profesjonalizmu - konsekwentnie utrzymane w określonej konwencji, prezentujące czytelny pomysł na przestrzeń i staranne wykonawstwo z wykorzystaniem nowoczesnych i urozmaiconych materiałów, mające pieczołowicie dopracowany detal. W podmiejskiej przestrzeni budynki te sprawiają wrażenie sterylnych pojazdów kosmicznych, które wylądowały na obcej, brzydkiej planecie.
Biurowiec firmy Arcon powstał na peryferyjnych terenach warszawskiego Górnego Mokotowa. Jest siedzibą firmy handlującej maszynami budowlanymi. Inwestor wybrał projektanta na podstawie obejrzanych wcześniej realizacji, co należy do rzadkości. Chciał mieć ładny, współczesny obiekt, ale - ze względu na jego funkcję - o nie narzucającej się, surowej stylistyce, w której nie będzie czuł się obco zarówno pracownik w krawacie, jak i przybyły tu w gumowych butach kierowca ciągnika.
Ustawiając budynek na działce i rozwiązując jego wewnętrzny układ autorzy świadomie posłużyli się prostymi środkami. W trójkątną parcelę wpisano kwadratowy w planie biurowiec. Obok zaprojektowano niewielki kontrapunkt w postaci okrągłego obiektu mieszczącego warsztat mechaniczny i kotłownię. Główny budynek składa się z części serwisowej i magazynowej. Podział ten znajduje swoje odbicie w elewacji. Biurowiec ma dwie, przecinające się pod kątem prostym, osie - zarówno kompozycyjne jak i funkcjonalne. Oś główną wyznacza wewnętrzny pasaż przeznaczony dla pracowników. Podkreślony podłużnym świetlikiem, stanowi on faktyczny kręgosłup biurowca. Druga oś - serwisowa, przeznaczona dla kierowców, zaczyna się przy bocznym wejściu. W miejscu przecięcia obu osi zaprojektowano przylepiony do frontowej ściany hol, otwarty poprzez wielkie przeszklenie na znajdujący się przed budynkiem trawnik. Dzięki temu klasycznemu rozwiązaniu uzyskano efekt przenikania się wnętrza z otoczeniem. Zdyscyplinowane decyzje przestrzenne dopełniono wyrafinowanym detalem. Kilkakrotnie, i w różnych skalach, zastosowano zasadę kształtowania wejść do budynku. Wiatrołapy wysunięto na zewnątrz i przesłonięto szklanymi ekranami, zawieszonymi na mocnych, świadomie przekonstruowanych stelażach. Do drzwi wejściowych, znajdujących się dopiero za ekranem, prowadzą schodki, wykonane z ryflowanej blachy. Ekran przed wejściem głównym urasta do roli szklanej ściany holu. Wyeksponowano go na zewnątrz również dzięki dyskretnemu wybrzuszeniu frontonu. Sposobem na ukształtowanie elewacji stało się dla autorów wyraziste zestawianie płaszczyzn krytych alucobondem i falistą blachą aluminiową. Reszty dokonano poprzez drobne zabiegi kompozycyjne. Zgrabny balkonik na pierwszym piętrze, wysunięty z gabinetu dyrektora, akcentuje główny narożnik budynku. Horyzontalność kompozycji podkreślona jest zwieńczającym całą bryłę gzymsem. Podobną funkcję stylistyczną spełnia wąskie, poziome okno na bocznej elewacji. Pożądana przez zleceniodawcę surowość wnętrz została uzyskana dzięki umiejętnemu łączeniu żelbetu, drewna i stali. Na surowych, betonowych ścianach - podobnie jak ma to miejsce w projektach Tadao Ando - otrzymano ciekawą fakturę, pozostawiając ślady montażowe po deskowaniu inwentaryzowanym. Ściany ustawione są w różnych planach i dzięki temu nadają przestrzeni holu rzeźbiarskiego wyrazu. Poprzebijane otworami umożliwiają obserwowanie wnętrza pod różnym kątem i z różnych wysokości. Masywność betonu zrównoważono lekkimi, stalowymi elementami konstrukcji. Wykonano z nich zarówno schody, jak i podwieszoną wzdłuż pasażu kładkę. Na całej długości podparto ją jedną, stalową belką z wychodzącymi z niej, niczym żebra, wspornikami. Zimną tonację betonowego wnętrza przełamano elementami drewnianymi, takimi jak specjalnie projektowane meble, stopnie na schodach czy deski stanowiące podłogę antresoli. Przy wejściach do sal biurowych na pierwszym piętrze stworzono kameralne aneksy, wyłożone zwykłą sklejką. Ich wklęsłość stanowi negatyw wysuniętych na zewnątrz wejść do obiektu.
Niezbyt tożsama z polskim krajobrazem architektonicznym siedziba firmy Arcon jest swego rodzaju małym pomnikiem racjonalnego, choć nie pozbawionego wizjonerskiego polotu, myślenia o budynku biurowym. Rygorystycznie proste rozwiązanie bryły wzbogacono o konkretny pomysł na przestrzeń, na efektowne zestawienia materiałów czy wysmakowany detal. Tożsamość rodzi się tu w nowej postaci - z umiejętności, pasji i zaangażowania projektantów. Krzysztof Mycielski Zdjęcia: Wojciech Kryński
Założenia autorskie:
Budynek - jako dom dla firmy - jest "introwertyczny", skierowany na własne wnętrze. Struktura wewnętrzna ma tu decydujące znaczenie, jako że z wnętrzem człowiek pozostaje w relacji przez większość czasu. Projekt ewoluował od środka - elewacja w tym znaczeniu jest jedynie wynikiem oddziaływania wnętrza na "skórę" budynku.
Celem było zbudowanie przestrzeni przy użyciu minimalnej liczby środków. Wewnętrzna pustka osiągnięta została poprzez kompozycję zwykłych elementów: wejść, schodów, ścian - traktowanych jako zdarzenia dziejące się w przestrzeni. Forma wynika tu jedynie z pierwotnego znaczenia tych elementów: ściana ma oddzielać, świetlik dawać światło itd. Zrezygnowano z wyszukanego detalu na rzecz estetyki zawartej w materiałach: drewnie, betonie, metalu, szkle.
Stefan Kuryłowicz
|
|
|