|
|
 |
| Publikacje prasowe |
 |
Na planie kwadratu
Architektura - Murator, kwiecień 2000
Kiedy patrzy się na powstałe w ostatniej dekadzie małe obiekty biurowe autorstwa pracowni Stefana Kuryłowicza, można zauważyć ewolucję projektowanej przez jego zespół architektury. Siedziby firm Fuji z lat 1992-1993 i Hector z lat 1994-1995 (prezentowane w nr 1'94 i 4'96 A-m") były zamkniętymi bunkrami cywilizacji, odgradzającymi się zewnętrzną skorupą od ponurego, postsocjalistycznego krajobrazu. Wyróżniały się w nim "futurystycznym, ekspresyjnym opakowaniem". W budynkach Arconu i Pomatonu EMI, zrealizowanych w latach 1997-1998 (prezentowanych w nr 1'99 A-m"), pojawiło się już otwarcie na otoczenie oraz zacieranie granic pomiędzy wnętrzem i zewnętrzem. Uwaga architektów skupiła się w większym stopniu na subtelnych relacjach przestrzennych niż na epatowaniu efektowną formą.
Zrealizowaną ostatnio siedzibę firmy G. Ostervig, zajmującej się składaniem kabli, cechuje prostota formy posunięta niemalże do granic modernistycznego dogmatyzmu. Pierwotną intencją duńskiego inwestora było powtórzenie kształtu biurowca firmy Arcon. Architekci potraktowali jednak temat jak kolejne wyzwanie. świadomie postawili na ograniczenie środków wyrazu.
Powołali się na skromność, umiar i prostotę skandynawskiego budownictwa oraz precyzję i delikatność współczesnego przemysłu lekkiego, do którego należy branża inwestora. Gdy powstały rysunki parterowego budynku o całkowicie płaskich elewacjach, inwestor zaczął się obawiać, czy w efekcie nie zostanie wzniesiony zwykły barak. Stało się jednak inaczej.
0 sukcesie realizacji zadecydowały: precyzyjny detal, subtelny dobór materiałów oraz - co najważniejsze - relacje biurowo-przemysłowego wnętrza z łagodnym, mazowieckim krajobrazem. Warto zwrócić uwagę na klarowny rzut budynku, to on bowiem decyduje o prostocie całej realizacji. Obiekt powstał na planie kwadratu, często spotykanym w projektach pracowni Kuryłowicza. W północno-wschodnim narożniku tego kwadratu znajduje się kolejny, mniejszy. Ulokowano w nim wszystkie funkcje niezwiązane z halą przemysłową. Podzielono go jeszcze na cztery kwadraty, z których każdy ma inne przeznaczenie. W trzech z nich znajdują się: hol wejściowy i pomieszczenia administracji, szatnia i sanitariaty, stołówka, zaś w czwartym, położonym najbardziej central - wewnętrzny dziedziniec, na który otwierają się wszystkie pomieszczenia budynku.
Modularny podział rzutu na kwadraty znajduje odbicie na elewacjach i we wnętrzach, co decyduje o zdyscyplinowanej formie budynku. Obiekt jest w istocie złożony z kilku precyzyjnie opracowanych, powtarzających się rytmicznie detali. W dolnym pasie elewacji przewodni motyw architektoniczny stanowi kwadrat matowego przeszklenia z poziomymi podziałami i sąsiadujące z nim przezroczyste, wąskie, pionowe okno. We wnętrzu hali produkcyjnej wielokrotne zestawienie obu tych elementów tworzy efekt przezroczystości. Jest to kompromis między ideą przenikania się wnętrza hali z otoczeniem, a zapewnieniem możliwości skupienia się przy pracy. Wąskie portfenetry odgrywają w rzeczywistości rolę otwieranych wyjść i ograniczają pracującym w hali widok na rosnące wokół wierzby. Gdy zapada zmrok, obiekt ,świeci' dolnym pasem elewacji i w jeszcze większym stopniu niż za dnia otwiera się na otoczenie. Delikatna poświata matowych okien dyskretnie współgra z poetyckim pejzażem okolicznych pól. Detale budynku wykonano z naturalnych materiałów, zgodnie z duchem ostatnich realizacji pracowni Kuryłowicza. Obiekt ma dwa wejścia - główne i przeznaczone dla personelu - umieszczone w środku elewacji północnej oraz wschodniej. Obydwa nie różnią się niczym, dzięki czemu uniknięto mało demokratycznego rozwiązania - "kuchennych" drzwi dla pracowników.
Każde składa się z trzech nieskomplikowanych elementów - skromnych schodków z przemysłowej, ryflowanej blachy, balustrady w postaci szyby, przenikającej się ze spocznikiem oraz prostych drzwi ze sklejki. Nastrój wnętrz tworzony jest w dużej mierze poprzez użycie drewnianych elementów: smukłych, sosnowych słupów na dziedzińcu i w stołówce, lekkiego sufitu wykonanego ze sklejki, indywidualnie zaprojektowanych mebli recepcji, wolno stojących ścianek działowych z motywem poziomych żłobień z drewna. Stołówkę wyposażono w duże okna, otwierające to pomieszczenie na otoczenie. Nie brakuje tu jednak szyb matowych, tworzących z przeszklonej ściany rodzaj współczesnej geometrycznej kompozycji. Zespół Kuryłowicza po raz kolejny eksperymentuje z modernizmem. Tą realizacją wpisuje się w nurt fascynacji konwencją minimalistyczną. Zniknęły - bardzo charakterystyczne dla architektury Kuryłowicza - dynamiczne dachy, filigranowe gzymsy, dostarczające światła prostopadłościenne wykusze.
Przy użyciu materiałów wykorzystywanych już w poprzednich projektach tej pracowni, stworzono oszczędną formę podmiejskiego obiektu przemysłowego. świadomie poprzestano na szukaniu prostych relacji przestrzennych oraz umiaru i prawdy w zastosowaniu materiałów, co w polskiej architekturze współczesnej wciąż należy do rzadkości.
Krzysztof Mycielski
Założenia autorskie:
Lokalizacja funkcji przemysłowej w naturalnym i niezdegradowanym krajobrazie jest swoistym aktem agresji. Konieczność znalezienia równowagi między tymi dwiema sprzecznościami wystarczy za cały program projektowy. Sposób kształtowania formy, wnętrza, dobór materiałów wynika tu tylko i wyłącznie z uświadomienia relacji między człowiekiem wewnątrz a naturą na zewnątrz. Wszystkie elementy, które nie mają znaczenia w tym kontekście, zostały wyeliminowane. Architektura bez architekta. Zwyczajna i normalna. Mam nadzieję, że dobra dla człowieka i przyjazna wobec miejsca.
Paweł Grodzicki
|
|
|