|
|
 |
| Publikacje prasowe |
 |
Minimalistyczna Odtrutka
Architektura - Murator, styczeń 99
Jak dotąd polski minimalizm rzadko wykraczał poza granice uczelni. Prostota wypowiedzi Herzoga i de Meurona oraz wrażliwość i rzemieślniczy kunszt Petera Zumthora trafiły bowiem u nas dopiero do serc młodych architektów, którzy dojrzewali po czasach niedoboru. Wolni od pokus nadużywania wolności mogą się teraz bawić w sztukę odejmowania.
Dla minimalistów myślenie o projekcie zaczyna się i kończy na idei. Jej należy podporządkować wszystkie kolejne ruchy. Świadoma rezygnacja z ekspresji i wyciszanie tła służą w istocie temu, aby nie zagłuszyć głównego pomysłu, wyrażonego zazwyczaj poprzez spokojną grę fakturą. Jednak minimalizm akademicki, obecny na naszych wydziałach architektury, zamiast do wyrazistej idei odwołuje się jedynie do ascezy, pojmowanej jako wartość sama w sobie. Prowadzi to nie tylko do miałkości ale i nieznośnej uniformizacji.
Pracownia Stefana Kuryłowicza, złożona w większości z młodych i ambitnych absolwentów warszawskiej uczelni, jako bodaj pierwsza w stolicy zrealizowała obiekty, będące lokalną odpowiedzią na prace szwajcarskich minimalistów. W przeciwieństwie do wcześniejszych dokonań tego zespołu, siedziba i magazyn firmy Pomaton EMI pozbawione są z zewnątrz wymyślnego detalu. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, jakby projekty narysowano kilkoma kreskami.
Oba budynki nie tworzą jednego zespołu. Są oddzielnymi bryłami o odmiennej stylistyce. Może to być zarzut wobec architektów, choć - z drugiej strony - mamy po prostu do czynienia z dwiema różnymi wypowiedziami, utrzymanymi w tym samym, ascetycznym duchu. Budynek magazynu został pomyślany jako przykład minimalizmu totalnego - jest to prostopadłościan z elewacjami wykonanymi z jednolitej, aluminiowej blachy, bez żadnych dodatków (z wyjątkiem ramp wyładunkowych, dyskretnie ukrytych na zapleczu). Z kolei siedziba firmy to sześcian obłożony piaskowcem - co można odbierać jako ukłon ku tradycji architektury warszawskiej. Wynikiem tego zabiegu pozostaje pojawiające się w pierwszym momencie poczucie, że budynek jest zbyt ciężki.
Dopiero podchodząc bliżej ujrzymy wyciętą w kamiennej kostce szczelinę. W obiekt o kwadratowym rzucie "wbito" długi, przeszklony na dwie strony pasaż wejściowy. To on stanowi najważniejszy' punkt projektu. Głębokie wcięcie dzieli całość na dwa zwrócone ku sobie trakty biur. Dzięki temu rozwiązaniu budynek pozostaje w istocie zakomponowany ku wnętrzu. Poprzez przeszklenia wąskiego pasażu wszyscy widzą tu wszystkich. Efekt ten działa z równym powodzeniem na obu kondygnacjach i pomiędzy nimi. Elementem ułatwiającym obserwację wnętrz jest zawieszony nad pasażem przeszklony łącznik. Wszystko to umożliwia przebywającym tu młodym pracownikom kontakt wzrokowy, dając im poczucie stanowienia części zespołu. Delikatny detal konstrukcji przeszkleń pasażu oraz przekrywającego go świetlika, na zasadzie prostego prawa kontrastu, dopełnia i równoważy masę zewnętrznej powłoki budynku.
Projekt zawiera również elementy, które nie mieszczą się w minimalistycznej estetyce. Do wejściowego holu, znajdującego się w zakończeniu pasażu, wstawiono kilka specjalnie zaprojektowanych mebli. Oprócz funkcji użytkowej spełniają one rolę rzeźb, które dzięki swym zdekonstruowanym kształtom odcinają się od stonowanej formy wnętrza. Meble są geometrycznym majstersztykiem - lady poskładano z kilku drewnianych płaszczyzn, z których każdą odchylono od pionu. Ich dynamiczna forma wtapia się jednak w otoczenie dzięki konsekwentnemu zastosowaniu naturalnych materiałów wykończeniowych. Reprezentacyjne schody pozostawiono w surowym betonie, dokładając do nich drewniane wykończenie stopni. Meble powleczono brzozowym fornirem lub siatką.
Siedziba Pomaton EMI to skromny budynek, w którym za pomocą prostych środków zrealizowano oryginalny pomysł na rozwiązanie biurowej przestrzeni. Być może rodzimy minimalizm będzie w najbliższych latach skuteczną odtrutką na warszawską wybujałość form. Zdyscyplinuje myślenie, odrywając je od zbędnej ornamentyki, uczyni z przestrzennej idei główny atut przy ocenie architektonicznej wartości obiektu. Wyrośnie jako autonomiczny polski styl - pod warunkiem, że nie znajdzie zbyt wielu pozbawionych zdolności naśladowców, którzy sprowadzą go do głęboko uzasadnionego współczesnymi teoriami banału.
Krzysztof Mycielski
Założenia autorskie:
Koncepcja form architektonicznych biurowca i magazynu odzwierciedla dynamiczny charakter młodego zespołu, którego zainteresowania skupione są wokół mużyki.
Wskutek obojętnego otoczenia i braku kontekstu, przyjęto założenie "otwierania" budynku biurowego do wewnątrz. Wykorzystany został pomysł polegający na przetworzeniu atrium na drogę wejściową. Symbolika tej drogi jest interpretacją kolejności wydarzeń przyczyniających się do powstania płyty. W tym procesie uczestniczą wszyscy pracujący w biurowcu oraz odwiedzający go artyści. Dzięki takiemu założeniu przestrzennemu mogą się wzajemnie obserwować.
Świadome zredukowanie formy, poszukiwanie ponadczasowości wyrazu architektonicznego poprzez wystudiowane proporcje i szlachetność zastosowanych materiałów, służy powiązaniu ogólnego wyrazu budynku z najgłębszą, ponadczasową istotą muzyki, niezależną od jej gatunku.
Stefan Kuryłowicz
|
|
|