Koreański wątek
Architektura - Murator, lipiec 99
W rezydencji w Aninie koreańska pozostała istota kształtowania architektury, nie zaś ornament. Rezydencje ambasadorów to obiekty szczególne. łączą funkcję mieszkalną z zadaniem reprezentacji państwa. Projektują je zarówno architekci miejscowi, jak i pochodzący z krajów, do których należy ambasada - władze owych państw ustalają też wówczas z reguły programy funkcjonalne i architektoniczne. Rezydencje łączą się często z budynkiem ambasady - jak ma to miejsce w przypadku warszawskich przedstawicielstw dyplomatycznych Chin czy Hiszpanii - czasami jednak stanowią oddzielne obiekty. Tak właśnie jest w przypadku najnowszej stołecznej realizacji tego typu, rezydencji Ambasadora Republiki Korei Południowej, mieszczącej się w Aninie. Polscy projektanci podjęli próbę harmonijnego wpisania całego założenia w willowe otoczenie, zatopione w zieleni. Jednocześnie przekonali inwestora, by za pomocą dzisiejszego języka spróbować oddać nastrój architektury koreańskiej. W rezultacie powstało dzieło współczesne, koreańskie w klimacie, ale też warszawskie. Przystępując do budowy autorzy zadali sobie pytanie o istotę architektury koreańskiej. Jej zasadniczymi cechami są: prostota, perfekcyjność wykonania oraz respekt dla natury. Poddawana w ciągu wieków zarówno wpływom chińskim, jak i japońskim, pozostaje w jakimś stopniu kosmopolityczna. Ma wszakże własne; indywidualne oblicze. Nasycona jest - podobnie jak sztuka Chin i Japonii - wątkami symbolicznymi, związanymi z systemami filozoficznymi oraz religiami wschodu, zwłaszcza buddyzmem i konfucjanizmem. Istotne znaczenie w jej kształtowaniu się odgrywało przekonanie, że bez pomocy natury człowiek ani nie może rozwijać się emocjonalnie i intelektualnie, ani też nie powinien oczekiwać sukcesu materialnego. Miejsce pod budowę tradycyjnego domu uznawano za odpowiednie dopiero wówczas, gdy zapewniało widok na górę i wodę. Fasadę zwracano w stronę południową. Bryła budynku nie mogła naruszać konturu krajobrazu. Unikano ostentacyjnej skali i ornamentu. Dach kryto dachówką. Nie malowano drewnianych słupów konstrukcyjnych we wnętrzu, by nie zasłaniać naturalnego rysunku słojów drewna. W tradycyjnej architekturze koreańskiej prostota konstrukcji powiązana była z precyzją wykonania. Znaczenie symboliczne miały zarówno proporcje, jak i poszczególne detale: Długość daszków czy kierunek ich wygięcia nie były nigdy przypadkowe. Proporcje osiągano odmiennie niż w kulturze zachodniej. Opierały się one głównie na figurach geometrycznych, z których podstawową był kwadrat. Dla polskich projektantów rezydencji najistotniejszymi cechami "koreańskości" pozostały prostota, respekt dla natury oraz proporcje. Sięgnięto po naturalne materiały - drewno i kamień, pochodzące zresztą z Polski. Tak pomyślany projekt został pozytywnie oceniony przez koreańskich architektów z pracowni słynnego twórcy współczesnej architektury - Ieoh Ming Peia. Z zewnątrz rezydencja wyróżnia się prostotą. Usytuowana jest na sporej działce, zarośniętej starymi sosnami. Część mieszkalną tworzy piętrowy, wydłużony budynek, zwrócony fasadą w stronę ulicy - zgodnie z tradycją koreańską, czyli na południe. Na osi fasady stanął pawilon reprezentacyjny, wzniesiony na rzucie kwadratu. Jego forma budzi wyraźne skojarzenia z architekturą Dalekiego Wschodu. Ma lekką, stalową konstrukcję, maskowaną drewnianym wykończeniem, wspartą na czterech stalowych słupach. Podpierają one wywinięty ku górze dach, szalowany od spodu deskami z drewna świerkowego, bejcowanego na ciemny mahoń. Aby dach nie sprawiał wrażenia zbyt ciężkiego, zaprojektowano horyzontalne pasy okien nad pełnymi kamiennymi ścianami od dziedzińca i ogrodu. Wieczorem, gdy pawilon jest oświetlony, dach zdaje się unosić w powietrzu. Efekt wzmacnia umieszczenie w stropie punktowego oświetlenia. Drewniany strop, wsparty na stalowych słupach, pozostaje głównym akcentem architektury wnętrza pawilonu. Jedynym luksusem, na jaki pozwolili tu sobie architekci, była mahoniowa stolarka okien. Drewniany fornir maskuje stalowe słupy-kolumny ze stylizowanymi głowicami. Posadzka obwiedziona jest opaską z różowego, tureckiego marmuru. Świadomym odstępstwem od tradycji jest tu naruszenie zasady symetrii. Główne wejście do pawilonu usytuowano nieco z boku. Od środka podkreślono je okrągłym świetlikiem. Zachodnia ściana została niemal w całości przeszklona i łączy się z zielenią ogrodu. Zgodnie z pierwotnymi założeniami architekci zamierzali licować znaczne partie elewacji kamieniem. Ostatecznie kamienne są ściany pawilonu oraz mur osłonowy w ogrodzie. Projektanci wykorzystali tu okładzinę z krajowego dolomitu. O jakości tynkowanej na biało fasady zadecydowały horyzontalne proporcje, wzmocnione przedłużonym okapem wywiniętego ku górze dachu. Podziały horyzontalne tu i ówdzie równoważą wąskie pionowe okna. Przyglądając się elewacjom, nie sposób jednak uniknąć wrażenia, że mamy do czynienia z grą figur geometrycznych i z wzajemnym dopełnianiem się przeciwieństw - nieco jak w dalekowschodniej filozofii. I tak, okrągłe okno zdaje się nie mieć nic wspólnego z zachodnim stylem okrętowym lat trzydziestych. Jest raczej przeciwieństwem i dopełnieniem kwadratowych modułów. Sposób rozplanowania części mieszkalnej zaskakuje programową oszczędnością. Największym pokojem jest salon - jadalnia, usytuowany na osi budynku, powiązany z wnętrzem pawilonu. Jedyną rozrzutnością pozostaje niebywale rozbudowana kuchnia, wraz z zapleczem magazynowo - technicznym, ukrytym w piwnicy. Rozplanowaniu kuchni architekci poświęcili wiele miejsca, gdyż jest ona istotnym elementem życia rodzinnego Koreańczyków. Charakterystycznym rozwiązaniem pozostaje zaprojektowanie oddzielnego wyjścia z kuchni do ogrodu. Integralnym elementem architektury jest ogrodzenie. Układ paneli z drewna i siatki stanowi tu konsekwentne odwzorowanie podziałów fasady budynku. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w przypadku opisywanej realizacji mamy do czynienia z odwróceniem zasady sprzed dwóch stuleci, kiedy to w architekturze ogrodowej i rezydencjonalnej modne było dość powierzchowne cytowanie sztuki Dalekiego Wschodu, zwłaszcza Chin. Wówczas jednak budowle o zachodniej strukturze po prostu przykrywano chińskimi dachami i zdobiono dalekowschodnim ornamentem. We współczesnej rezydencji w Aninie koreańska pozostała istota kształtowania architektury, nie zaś ornament. Jerzy S. Majewski, zdjęcia: Wojciech Kryński Założenia autorskie: Rezydencja Ambasadora Republiki Korei Południowej miała być budynkiem łączącym charakterystyczne cechy architektury i kultury koreańskiej z kolorytem podmiejskiej architektury warszawskiego Anina. Dodatkowe determinanty stanowiły: mocno zadrzewiona leśna działka oraz jej orientacja (dłuższa oś działki zachód - wschód). Postanowiliśmy oprzeć się na elementach najbardziej podstawowych dla architektury dalekowschodniej, tworzących jej nastroje, bez uciekania się do cytatów. Do elementów tych należą: prostota stosowanych geometrii, częste użycie drewna i naturalnego kamienia, symbioza z zielenią, znaczenie przypisywane naturalnemu światłu, które penetruje budynek dzięki oknom zewnętrznym i świetlikom dachowym. Zgodnie z życzeniem inwestora zastosowaliśmy kamień polski, dolomit Libiąż, jako materiał licowy części elewacji. Drewno wykorzystano w mahoniowej stolarce okiennej, podbiciu dachu pawilonu i ogrodzeniu, stanowiącym odbicie rysunku elewacji "przetłumaczonej" na język drewna i miedzianych siatek. Dłuższa część budynku została przełamana w miejscu styku z pawilonem reprezentacyjnym, celem pozostawienia miejsca na rosnące tam drzewo. Miał to być też swoisty ukłon w stronę placu wejściowego, otwierającego się w kierunku ulicy Zorzy. Ewa Kuryłowicz
|