|
|
 |
| Publikacje prasowe |
 |
Hokus - Focus
Architektura - Murator, marzec 2001
Przyzwyczailiśmy się myśleć, że architektura europejska - a także amerykańska czy japońska - z reguły odzwierciedla wysokie standardy twórcze, propagowane w projektach i artykułach teoretycznych, ukazujących się w publikacjach renomowanych wydawnictw światowych. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej - o czyn przekonać się można niemal w każdym dużym mieście europejskim. Powojenna architektura - szczególnie ta powstająca od lat sześćdziesiątych - nie przynosi chluby kulturze Starego Kontynentu. Podobnie dzieje się w Polsce, gdzie jednak sytuacja pozostaje o tyle gorsza, że dzisiejsze projekty powstają w kontekście przerażającej - środowiskowej i architektonicznej - spuścizny komunistycznej.
Wszystko to widać zwłaszcza w Warszawie, pełnej nowych inwestycji. Na nieszczęście przygniatająca stołecznych obiektów to budowle czysto komercyjne, szczególnie narażone na negatywne wpływy spekulacji finansowych, od których współczesny projektant jest zazwyczaj zupełnie uzależniony. Połączenie tych faktów z ogólnie niskim poziomem rzemiosła architektonicznego i oczywiście brakiem jakiegokolwiek planowania urbanistycznego zrobiło z Warszawy dynamiczne, ale estetycznie wyjątkowo przygnębiające miasto.
Na takim tle zdumiewać mogą ambicja twórcza i umiejętności projektowe prezentowane w przypadku Focusa przez architekta Stefana Kuryłowicza, jak też jakość wykonania całego gmachu i elegancja w doborze materiałów. Pod wszystkimi tymi względami opisywany obiekt nie ustępuje najlepszym realizacjom europejskim, a nawet gdzieniegdzie je przewyższa. Zwiedzając budynek nie mogłem się powstrzymać od myśli, że dzieło podobnej klasy właściwie nie mogłoby już powstać ani w Nowym Jorku, ani w Chicago, ani w Los Angeles. Focus wydaje się najwybitniejszym dokonaniem Kuryłowicza, choć już jego poprzednie budynki wskazywały na wysoki poziom warsztatu projektowego.
Mniej więcej rok temu Kenneth Frampton, teoretyk angielski, wykładający na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, napisał artykuł, omawiający najbardziej charakterystyczne prądy, które istnieją w dzisiejszej ambitnej, postępowej i ,awangardowej' architekturze. Dal wówczas do zrozumienia, że ekspresjonistyczne ,zygzaki" Libeskinda, artystyczna organiczność w duchu Hermanna Finsterlina i Franka 0. Gehry'ego czy fragmentaryczny relatywizm Petera Eisenmana są tendencjami przejściowymi i arbitralnymi. Skupił się za to na architekturze prostego, czystego, racjonalnego i geometrycznie zdyscyplinowanego sześcianu - kostki, w ramach której pewni twórcy są w stanie nadać swym projektom wirtuozerską przestrzeń i formę, a także zapewnić elastyczność funkcji. Tradycyjnie z koncepcją sześcianu wiąże się idea budynku ekonomicznego w sensie zwartej formy, elastycznego pod względem funkcjonalnym, o strukturze wewnętrznej, dającej się rozbudować w oparciu o przestrzenie służące do poruszania się, oświetlenia pomieszczeń czy umieszczenia tak ważnej dzisiaj zieleni.
Chodzi zatem o budynek, w którym można stworzyć układ funkcjonalny, naśladujący przestrzeń miejską.
Forma sześcianu odpowiada tym założeniom - pozwala na kształtowanie przestrzeni miejskiej w sposób racjonalny i skuteczny. Przypomnieć należy, że Le Corbusier nazywał architekturę prostych form geometrycznych (a wiec między innymi sześcianu) prawdziwą i trudną. W ramach niej architekt zobowiązywał się bowiem ograniczać swobodę i arbitralność wolności wyrazu, czyli przyjmował surową dyscyplinę w imię ponadczasowości oraz wysokich standardów moralno-estetycznych.
Wszystkie te idee odnajdujemy w budynku Focus, jakkolwiek należy podkreślić, że w przypadku projektów Kuryłowicza nie dzieje się to po raz pierwszy. Takie stołeczne obiekty, jak siedziba firmy Arcon, Zielna Point czy fabryka wiązek kablowych w Stanisławowie koło Warszawy są doskonałymi przykładami wariacji tematycznych, związanych z ekonomiczną formą kostki. Wiodły one zawsze w kierunku wzbogacenia formy lub wręcz - poprzez dynamiczną manipulację jej elementów składowych - do zniszczenia statycznego, oryginalnego kształtu kostki, jednak tak naprawdę dopiero w opisywanej realizacji, ze względu na jej wielką skalę i istniejące możliwości przestrzenno-formalne, architekt w prawdziwie mistrzowski sposób połączył statyczną ogólną formę z dynamicznym rozwiązaniem elewacji i wewnętrznego atrium.
Fakt, że wszystkie cztery elewacje różnią się od siebie, przyczynia się do nadania budynkowi siły wyrazu. Wydaje się wręcz, że obraca się on wokół własnej osi. Jeżeli sięgnąć do historycznego porównania, można by przytoczyć świetne przykłady pałacyku Petit-Trianon Jacques'a Ange Gabriela i willi Savoye Le Corbusiera, które zostały rozwiązane w podobny, manierystyczny sposób. Przejście od monumentalnej, frontowej fasady poprzez delikatną, wielowarstwową, błyszczącą elewację zachodnią, następnie odgiętą ku górze, ekspresjonistyczną elewacją północną do dekoracyjnej trochę arbitralnej fasady wschodniej jest przykładem prawdziwego wirtuozerstwa architektonicznego. Podporządkowane zostało ono raczej ogólnym zasadom racjonalnej kompozycji estetycznej niż kapryśnemu, fragmentarycznemu decorum. Podziwiać należy rygor, z jakim zaprojektowano frontową, dwuwarstwową ścianę kurtynową. Z jednej strony ma ona przeznaczenie czysto funkcjonalne, stanowi bowiem ścianę akustyczną i termiczną. Z drugiej jednak - wywołuje u obserwatora poczucie głębi plastycznej, której pojedyncze ściany osłonowe nigdy nie dają. Klasyczny, osiowy podział frontowej fasady i spiętrzenie budynku na bazie trzech następujących po sobie warstw (na które składają się: mocna podstawa wyrażona przy pomocy rzeźbiarsko potraktowanych słupów, pokrytych wykładziną aluminiową i centralnie umieszczonego, betonowego obramowania wejścia, wysoka na dziesięć pięter szklana ściana osłonowa i wielki, aluminiowy, wyrzucony w przestrzeń gzyms zapewnia obiektowi wyrazisty, przekonujący pod względem kompozycji i wybitnie miastotwórczy charakter. Elewacja tylna została łagodnie wygięta, ażeby stworzyć wrażenie istnienia większej przestrzeni miejskiej, oddzielającej Focus od sąsiedniego budynku. Kompozycja tej elewacji jest również osiowa. Składa się na nią wielka galeria szczytowa oraz symboliczny balkon o balustradach i podłodze wykonanych z płyt szklanych. I znów - podobny, symboliczny balkon można by odnaleźć w historycznych realizacjach, takich jak choćby Pałac Pracy w Rzymie włoskiego architekta Adalberta Libery,
Wejście główne wiedzie do atrium, pod manierystycznym mostem w stylu high-tech. W holu wejściowym uderza zastosowanie okładzinowych płyt metalowych, ułożonych pod kątem 45 stopni - znajdują się one również na zewnętrznych słupach kolumnady.
Owo wejście do wspaniałego, prostokątnego atrium robi wielkie wrażenie. Jego wielka skala i geometryczna prostota zostały skonfrontowane z niesymetryczną kompozycją wnętrza. Doprowadziło to do dużego, dynamicznego kontrastu, zwiększonego jeszcze dzięki zestawieniu regularności ogólnej formy budynku (razem z jego symetryczną, frontową fasadą) ze wspomnianą nieregularnością atrium. Ten wyśmienicie rozegrany dualizm estetyczny jest najsilniejszym elementem ogólnej kompozycji budynku. Wokół atrium skupione są zasadnicze funkcje. Jest tam restauracja, kawiarnia, fitness club i centrum konferencyjne, są też usługi handlowe - innymi słowy wszystko to, co nadaje mu rangę centrum miejskiego. W istocie cały obiekt podzielono na cztery, niemal niezależne od siebie ,dzielnice", obsługiwane przez własne szyby dźwigowe, łączące te "dzielnice" z trzema podziemnymi poziomami parkingów.
Jednym z najbardziej interesujących rozwiązań zastosowanych w atrium jest wizualne połączenie zieleni na parterze z czterokondygnacyjnym ogrodem zimowym, umieszczonym bezpośrednio nad wejściem, na poziomie szóstej kondygnacji. Zwraca również uwagę wielki, szklany dach, zawieszony nad dziedzińcem, umożliwiający komunikację wzrokową między samym atrium a otaczającymi go skrzydłami biurowymi. Dobry przykład gustu projektanta stanowi połączenie obramowań wind, wykonanych z nierdzewnej stali, z panelami drewnianymi, którymi wyłożone są hole windowe. Drugim przykładem jest fantazyjna, zabawna forma architektury eskalatorów, łączących poziom wejściowy z antresolą. Trzecim zaś może być staranne zaprojektowanie garażu podziemnego, wyróżniającego się elegancją kolorystyczną i funkcjonalną przejrzystością.
Ogólnie rzecz biorąc materiały użyte jako wykładziny podłóg, ścian czy sufitów są najwyższej jakości, a precyzja wykonania złącz zasługuje na pochwałę. Można by zapytać, czy zostało jeszcze miejsce na jakąkolwiek krytykę projektu? Wydaje się, że architektura Focusa jest tak harmonijna i spójna, że wskazanie na jakieś większe błędy dotyczące estetyki, funkcjonalności czy rozwiązań technicznych byłoby bardzo trudne. To, co więc teraz napiszę, powinno być przyjęte wyłącznie jako krytyka oparta na estetycznych i koncepcyjnych preferencjach innego architekta.
Mój świat projektanta i wykładowcy obraca się wokół osi Mies van der Rohe - Jean Nouvel. Przekłada się to z jednej strony na credo protestanckie less is more, a z drugiej - na futurystyczne założenie, że tradycyjna pod względem kompozycji architektura powinna stopniowo zanikać na rzecz przezroczystej, niemal niematerialnej, elastycznej funkcjonalnie "maszyny" estetycznej. Biorąc to wszystko pod uwagę, jedyną rzeczą, na której temat gotów jestem polemizować z Kuryłowiczem, pozostaje konieczne w moim przekonaniu doprowadzenie architektury do absolutnej prostoty, lekkości i właśnie niematerialności. Pozwoli to na wyeliminowanie tradycyjnych metod myślenia o kompozycji, czyli o kontynuacji tworzenia statycznych dzieł sztuki, o co architekci tak ciągle zabiegają. Nawet jednak z tego punktu widzenia muszę powiedzieć, że Focus jest dziełem o czystej, wyśmienitej architekturze. Mimo sięgnięcia tu i ówdzie po wrogą mi dekorację (słupy frontowej kolumnady i elementy użyte na wschodniej fasadzie), w pewnych fragmentach (ściana osłonowa frontowa i zachodnia, przezroczystość atrium) obiekt zbliża się do przedstawionego wyżej ideału.
Oczywiście obrońcy regionalnej architektury czy odrębności kulturalnej mogą powiedzieć, że powstał zaledwie produkt na miarę globalnego rynku, niczym nieróżniący się od kosmopolitycznych, stalowo - szklanych budowli dzisiejszego, międzynarodowego, liberalnego kapitalizmu.
Nie zgadzam się jednak z taką opinią. Imitacja jednego wzorca technologiczno -formalnego staje się przekleństwem światowej architektury tylko w rękach bardzo przeciętnych projektantów. Nowoczesność czy supernowoczesność, wyrażana w architekturze high-tech, może być przecież osiągana w głęboko oryginalny i zróżnicowany sposób. Udowadniają to dzieła wywodzące się z przemysłowych wzorców, autorstwa twórców wielkiej klasy z Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemiec. Różnica pomiędzy projektami Brytyjczyka Richarda Rogersa, Francuza Jeana Nouvela czy Niemca Meinharda von Gerkana jest zasadnicza i zaprzecza tezie, że to, co wzorowane na technologii przemysłowej, automatycznie prowadzi do zatracenia lokalnego charakteru. Fragmentaryczność i kompozycyjna luźność angielskiej architektury high-tech, elegancja, poetyckość i wyrafinowanie francuskich twórców tego nurtu czy też surowość i estetyczna oszczędność niemiecka pozostają przykładami na to, że w każdym stylu, na bazie każdej uniwersalnej koncepcji, narodowa różnorodność i oryginalność są do osiągnięcia. Również gmach Kuryłowicza potwierdza tą tezę. Choć widać w nim zastosowanie szerokiego repertuaru środków high-tech, pozostaje on budynkiem bardzo polskim. Malowniczość i swego rodzaju miękkość, czyli podświadome dążenie do odrzucania dogmatyczności, są tu stale obecne.
Pomimo całego technologicznego chłodu i wyrafinowania budynek przyciąga swoją teatralnością, fragmentaryzacją czy dekoracyjnością, które to elementy nadają mu bardzo swoisty, lokalny charakter. Przykładem świetnie ilustrującym tą opinię może być nadwieszony gzyms-dach. Pojawia się on wyłącznie nad fasadą frontową. Tymczasem w rękach, powiedzmy, Nouvela stałby się prawdopodobnie wielką płaszczyzną, rozciągającą się ponad całym budynkiem - potężnym elementem, jednoznacznie definiującym charakter całości.
W dobie panującego chaosu architektonicznego i urbanistycznego, a także zaniku estetycznej kultury powszechnej, Warszawa otrzymała wspaniały podarunek. Focus jest dobitnym przykładem tego, co w warunkach niesprzyjających rozwojowi głębszej, społecznej kultury estetycznej można osiągnąć dzięki pasji twórczej architekta i jego zespołu projektowego.
Wojciech Leśnikowski
Założenia autorskie:
Focus ma powierzchnię całkowitą porównywalną z obszarem zajmowanym przez warszawską Starówką. Zbliżona do liczby jej mieszkańców będzie też liczba pracowników i odwiedzających budynek interesantów. Od początku mieliśmy świadomość, że obiekt ma ogromną skalę i bez względu na nasze ewentualne starania by ją minimalizować będzie zawsze zauważalny i rozpoznawalny - również w kontekście całego miasta. Będzie odstawał od swego bezpośredniego otoczenia, lecz zarazem nadawał mu nową wartość i skalę. Stąd też kształtowaliśmy Focus jako odrębny organizm, dążąc do nadania mu cech odnajdywanych w planach i strukturach dawnych miast: 1. Budynek ma jednoznacznie zdefiniowane wejścia - miejsca kontrolowanego styku z otoczeniem. 2. Centralnym elementem, który organizuje plan, jest prostokątne atrium, skupiające większość funkcji służących użytkownikom; jego archetypu należy szukać w miejskich rynkach i placach targowych. 3. Na szóstej kondygnacji w elewacji południowej zaprojektowaliśmy czterokondygnacyjny ogród zimowy - park miejski, który poza funkcjami rekreacyjnymi zapewnia osobom zajmującym pokoje biurowe w trakcie północnym powiązania widokowe z przylegającym od południa Polem Mokotowskim. 4. Budynek podzielony został na cztery całkowicie niezależne i samowystarczalne części -dzielnice, obsługiwane przez wspólny dla całego gmachu układ trzech kondygnacji podziemnych z parkingami i infrastrukturą techniczną.
Przyjęliśmy, że wielkość detali i zastosowane w kształtowaniu fasad materiały muszą mieć odniesienie także do skali miasta, nie zaś samego budynku i jego bezpośredniego otoczenia. Doszliśmy też do wniosku, że wielkość gmachu i wynikające z niej odległości tworzących go komponentów, eliminują potrzebę zachowania spójności między sposobem kształtowania elewacji a charakterem wnętrz. Wnętrze stało się niezależnym od fasady bytem. Odrębnym zagadnieniem było rozwiązanie elementów decydujących o funkcjonalności budynku i jego przydatności z punktu widzenia oczekiwań użytkowników.
Przyjęliśmy, iż budynek musi odpowiadać wyzwaniom stawianym przez architekturę przełomu tysiącleci. Musi zapewnić jego użytkownikom wpływ na warunki klimatyczne panujące wewnątrz, a więc możliwość regulacji temperatury, intensywności wentylacji i nasłonecznienia, zaś w konsekwencji na ekonomiczne i efektywne dysponowanie środkami energetycznymi.
Stefan Kuryłowicz
|
|
|