|
|
 |
| Publikacje prasowe |
 |
Fabryka Lucas
Architektura - Murator, grudzień 96
Kluczowymi sprawami stają się szybkość montażu zakładu i utrzymanie założonego budżetu.
Architektura obiektów przemysłowych, często bezimienna, fascynowała racjonalistycznie myślących architektów przez całe obecne stulecie. Pragmatyzm, surowość, jedność konstrukcji i formy budowli fabrycznych były jedną z inspiracji ruchu modernistycznego w architekturze. Do dziś ten typ budowli pozostaje nadal jednym z najczystszych architektonicznych tematów. Budynki produkcyjne nie są bowiem obciążone żadną pozaarchitektoniczną narracją. Ściana nie wyraża tu niczego ponad to, że rozdziela przestrzeń, a dach to tylko osłona przed opadami atmosferycznymi. W takim projektowaniu nie trzeba poszukiwać nastroju, wyrażać metaforą systemów politycznych czy nawiązywać do charakteru otoczenia. Nie ma też miejsca na kamuflaż - nakładanie estetycznej maski na fabryczną budę to jak poszukiwanie piękna we wnętrzu samochodowego cylindra.
Mimo estetycznej abnegacji i redukcji formy do najprostszych rozwiązań wolumetrycznych, co kilka lat pojawiają się w architekturze światowej znakomite przykłady budynków przemysłowych. Przeważnie zachwycają w nich pomysły rozwiązania ścian lub kilkudziesięciometrowych rozpiętości przekryć. W Polsce trudno wyobrazić sobie współczesną fabrykę, w której by stosowano niestandardowe rozwiązania konstrukcyjne. Powody są natury finansowej. Koszt jednego metra kwadratowego zachodniej hali przemysłowej, projektowanej przez znanego architekta z kręgu architektury High-Tech jest średnio dziesięciokrotnie wyższy od metra kwadratowego fabryki, stawianej przez zachodnich inwestorów w Polsce. Ta różnica w kosztach przekłada się na przykład na ilość stali potrzebnej do wykonania finezyjnej konstrukcji dachu, która może być dwu lub trzykrotnie wyższa w porównaniu do najprostszych rozwiązań. Produkcja indywidualnych paneli fasadowych to dodatkowe zwiększenie kosztów, a także czasu potrzebnego na projektowanie i testowanie prototypów. Wyzwaniem dla polskich projektantów zajmujących się architekturą przemysłową jest dziś wybicie się ponad średnią europejską, która generalnie jest beznadziejnie niska. Przykładem na to, jak w krajowych warunkach wydobyć nieco architektury z fabrycznego budynku, jest hala w Lesznie, której projekt powstał w pracowni Stefana Kuryłowicza. Budynek jest prostokątną stalową halą, w której w jednym końcu umieszczono niewielkie biuro i część socjalną dla pracowników, w drugim zaś pomieszczenia techniczne. Pomiędzy nimi rozciąga się jednoprzestrzenne pomieszczenie produkcji. Od projektantów wymagano elastyczności przestrzeni, zapewnienia możliwości szybkiej rozbudowy i dobrego powiązania ze środkami transportu. Elastyczność zapewniona została poprzez jednonawowe rozwiązanie budynku. Hala o szerokości 35 metrów z podporami tylko na obwodzie umożliwia dowolne zmiany technologii w jej obrysie. Przekrycie wykonano z giętych w łuk i skręcanych ze sobą odcinków dwuteownika, wzmocnionych cienkim, także dwuteowym ściągiem. Takie rozwiązanie konstrukcyjne dało bryle budowli charakterystyczny, łagodny łuk dachu. Fabryka może być szybko rozbudowana poprzez dostawienie do jej dłuższego boku kolejnej bliźniaczej hali. Z drugiego boku wytyczono pole manewrowe i zainstalowano dwa doki dla ciężarówek. Przy generalnej lakoniczności rozwiązań, projektanci użyli swej inwencji w kilku wybranych miejscach obiektu, w celu ożywienia budynku atrakcyjnie wyglądającymi detalami. Pretekst do indywidualnego projektowania dawały elementy wystające poza obrys hali. zadaszenia nad dokami ładunkowymi wykonano na podwieszonym do stalowych słupów wsporniku. Para kominów z błyszczącej stali nierdzewnej, umieszczonych asymetrycznie na tylnej elewacji stanowi kontrapunkt dla horyzontalizmu całego założenia. W pobliżu budynku produkcyjnego ustawiono małe wiaty: palarnię i zadaszenie nad parkingiem, obydwie w swych przekryciach powtarzające formę łuku. Ponieważ kolorem firmowym inwestora był granatowy, musiał on zostać podstawowym elementem kolorystyki obiektu.
W opinii Stefana Kuryłowicza każda zachodnia inwestycja przemysłowa w Polsce to nadal jeszcze test, czy w ogóle da się tu produkować, sprzedawać i zarabiać pieniądze. Decyzja o budowie fabryki zapada w momencie, gdy ilość zamówień na produkt jest tak duża, że jego sprzedaż spowoduje natychmiastowy zwrot poniesionych nakładów. Stąd kluczowymi sprawami stają się szybkość montażu zakładu i utrzymanie założonego budżetu. Dla zaangażowanych w przedsięwzięcie architektów oznacza to konieczność czysto pragmatycznego myślenia i ubogi zakres możliwych do wyboru rozwiązań projektowych.
Grzegorz Stiasny
|
|
|