|
|
 |
| Publikacje prasowe |
 |
Dom dla Firmy
Architektura - Murator, czerwiec 99
Domy własne architektów to jeden z najbardziej fascynujących wątków w dziejach architektury. Projektant, będący zarazem inwestorem, wznosząc swój dom ma z reguły większą swobodę w doborze form. Może też eksperymentować z materiałami wykończeniowymi, konstrukcją, układami przestrzennymi. Nie przypadkiem stołeczne wille Brukalskich na Żoliborzu czy Bohdana Lacherta na Saskiej Kępie do dziś uważane są za sztandarowe przykłady architektury polskiego funkcjonalizmu. W obydwu obiektach część mieszkalna sąsiadowała z pracowniami właścicieli, a rozwiązania architektoniczne i funkcjonalne uchodziły za nowatorskie. Nowy dom na willowej Saskiej Kępie w całości jest siedzibą pracowni architektonicznej APA Stefana Kuryłowicza, jednej z największych i zarazem najdynamiczniejszych w Polsce. Budynek, wzniesiony od podstaw, stanął w miejscu niewielkiego domu mieszkalnego z 1937 roku, wskrzeszonego teraz w całkowicie nowej formie, choć zachowującego w przybliżeniu dawne gabaryty. Jest też dziełem wielu pracujących tu architektów, czyli - jak to ujmuje metaforycznie Stefan Kuryłowicz - orkiestry, której on jest dyrygentem.
Z zewnątrz dom wtapia się w sąsiednią zabudowę, choć zarówno współczesne formy architektoniczne jak i standard wykończenia mają na celu zaznaczenie jego odrębności.
Usytuowany jest w miejscu szczególnym, przy półkolistej uliczce wypełnionej dwu-, trzypiętrowymi willami oraz domami z lat dwudziestych i trzydziestych. Dziś większość z nich jest zaniedbana, jednak pod warstwą brudu kryje się kilka architektonicznych perełek - między innymi wielorodzinny dom galeriowy Odorowskich pod numerem 28, dzieło architektów Bohdana Lacherta i Józefa Szanajcy, czy też dom wielorodzinny przy ulicy Berezyńskiej 16, projektu Stanisława Barylskiego, o efektownej, kamiennej elewacji.
Harmonijność, a tym samym ponadczasowość elewacji nowego budynku zapewnić miało wykorzystanie zasady złotego podziału. Kompozycję fasady tworzy układ dwóch nakładających się na siebie kwadratów. Motyw kwadratu jest chętnie stosowany w twórczości Kuryłowicza. Wzajemne położenie obydwu kwadratów, wielkość i układ prostokątnych okien ściśle określone zostały przez wspomniany złoty podział. Całość wieńczy ostatnia kondygnacja z półkolistym dachem, ożywiona okrągłym oknem. Elewacje ogrodowe wzbogacone są obszernymi tarasami na różnych poziomach. W fasadzie ich odpowiednikiem jest ekstrawagancki balkon - włożona między dwie stalowe belki płyta z częściowo surowego, granitowego bloku, wysunięta przed lico obiektu. Poszczególne elementy architektury zewnętrznej budynku zdają się być obecne w innych realizacjach pracowni, urastając tym samym do czegoś w rodzaju autoreklamy firmy. Półkoliste formy dachu, okrągłe okno, balkon wysunięty przed lico - to motywy znane ze znakomitego stołecznego biurowca przy ulicy Nowogrodzkiej 9. Gładkie jak skóra płaszczyzny elewacji z płyt dolomitu kojarzyć się mogą z trawertynowymi ścianami biurowca Zielna Point. Wszystkie obiekty projektowane w pracowni łączą takie cechy, jak wysmakowany detal, szacunek do materiału i kontrastowanie faktur elewacji. Bez wrażliwości i świadomości znaczenia detalu zapewne nie przyszłoby architektom do głowy ujęcie wyjścia na balkon - wyciętego w ścianie licowanej dolomitem - skromnym i jednocześnie wysmakowanym portalem z żółtego piaskowca.
Wewnątrz budynku znajduje się pięć poziomów użytkowych. W suterenie zaprojektowano pomieszczenia socjalne, kuchenkę, szatnię, bibliotekę i duże archiwum. Na wysokim parterze, pełniącym funkcje reprezentacyjne, mieszczą się: główny hol wejściowy z poczekalnią dla interesantów i ladą recepcyjną, a także gabinet szefa pracowni i salka konferencyjna. Właśnie zaaranżowaniu parteru architekci poświęcili najwięcej uwagi. Tu bowiem przyjmowani są interesanci i klienci firmy. Dominuje więc prostota połączona z wyrafinowanymi rozwiązaniami formalnymi. Jak zdradza Stefan Kuryłowicz, u źródeł wielu z nich tkwiło dążenie do minimalizowania kosztów. Efekty są jednak bardzo dobre, a niektóre rozwiązania wręcz zaskakujące. Najefektowniej prezentuje się wystrój sali konferencyjnej. Na całe jej urządzenie składa się oświetlenie, stół konferencyjny z krzesłami, komoda i "obraz". Poza lampami i krzesłami wszystko zostało zaprojektowane i wykonane indywidualnie. Blat wydłużonego stołu konferencyjnego, nałożonego na stalową ramę, tworzą dwie marmurowe płyty, wycięte zgodnie z rysunkiem architektów. Komoda to ciężki mebel z blachy, wykonany zgodnie z sugestiami projektantów przez Pawła Grunerta. Tego samego materiału użyto do stworzenia gzymsu na jednej ze ścian (poniżej miejsca przeznaczonego na rozwieszanie ekranu) oraz jedynego w swoim rodzaju, wspomnianego "obrazu" - konceptualnego, a przy tym bardziej architektonicznego niż malarskiego. Ujmuje go blaszana rama, natomiast pole i zarazem treść "obrazu", zajmującego całą szerokość ściany, tworzy surowa faktura betonu z pionowym rysunkiem szalunku. Odsłonięte partie betonowej ściany zobaczyć też można w holu oraz gabinecie szefa. I w tych pomieszczeniach znalazły się indywidualnie projektowane meble. Naturalne, surowe elementy wykończenia wnętrza - beton, stalowe ramy ściany działowej, luksfery - równoważą ciepłe, drewniane płaszczyzny posadzek, przesuwanych drzwi, blatów (stołu w gabinecie i lady recepcyjnej) oraz dość niezwykłych paneli w holu, przeznaczonych do wieszania przyznanych firmie dyplomów i wyróżnień.
Na trzech górnych kondygnacjach znalazły się pracownie architektoniczne. Ich rozplanowanie ściśle związane jest ze strukturą organizacyjną biura, złożonego z kilku mniejszych zespołów. Stąd wnętrza kondygnacji rozbite są na mniejsze przestrzenie ze stanowiskami pracy, dzielonymi za pomocą niskich ścianek. Wystrój jest skromny, wręcz purystyczny. Nastrój tworzą malowane na biało ceglane ściany oraz fragmenty betonowych płaszczyzn. Efektownie prezentuje się zwłaszcza wnętrze dwóch ostatnich kondygnacji. Przypominać może statek o dwóch pokładach połączonych karkołomnymi schodkami. Górny pokład oświetla okrągłe okienko okrętowe. Całość zaś nakryto wygiętym stropem, wspartym na konstrukcji z klejonego drewna.
Na klatce schodowej; doświetlanej wielkim oknem z luksferów, w miejsce balustrady projektanci wprowadzili, chętnie przez nich stosowany, motyw wiszącej kraty ze stali ocynkowanej.
Formy zewnętrzne budynku, przy zachowaniu kameralnej skali i na poły prywatnego charakteru, zdają się zaświadczać o pozycji i możliwościach projektowych firmy; zaspokojone też zostały oczekiwania stawiane funkcjonalności obiektu. Czy wzorzec domu-pracowni będzie naśladowany przez innych? Trudno powiedzieć, wszystko zależy od koniunktury i rozmiarów ruchu budowlanego. Poza kilkoma przykładami brakuje w Polsce podobnych realizacji. Niewiele jest bowiem rodzimych pracowni architektonicznych, które wzorem firmy APA byłyby w stanie własnym kosztem przeprowadzić podobną inwestycję.
Jerzy S. Majewski
Założenia autorskie:
Budynek projektowany był jako dom dla firmy architektonicznej o określonym charakterze oraz ustalonych kryteriach tworzenia i oceny architektury. Jego wewnętrzny układ i charakter wnętrz odzwierciedlają strukturę i zasady działania pracowni.
Definiując kształt bryły dążyliśmy do zminimalizowania liczby stosowanych elementów, przestrzegając jednocześnie zasad, które stosowane były od zawsze i decydują o wartości architektonicznej budynku, bez względu na aktualnie modną konwencję stylistyczną. Te zasady to proporcje, geometria poszczególnych brył, zastosowane materiały i detale.
Fasada frontowa jest układem dwu nałożonych na siebie kwadratów, przesuniętych z zastosowaniem proporcji złotego podziału. Budynek ma zaakcentowany cokół i zwieńczenie. Jako materiał elewacji zastosowaliśmy dolomit z Libiąża. Jest on też użyty jako materiał wykończeniowy części recepcyjnej i klatki schodowej. Oprawy głównych otworów wykonane są z piaskowca a detale balustrad oraz schodów wejściowych - ze stali ocynkowanej i kratek przemysłowych.
Stefan Kuryłowicz
|
|
|